poniedziałek, 5 marca 2012

Doce.


Bardzo proszę o komentarze, bo nie wiem ile osób to czyta, a ile wpada tutaj przypadkowo.... Z góry dziękuję :)

Wybiegłam z domu. Dziwacznie, ale dość szybko przeskoczyłam furtkę. Nie było czasu na myślenie. Musiałam po prostu uciec. Jak najdalej od tej osoby. Biegłam wzdłuż ulicy, po której nie jeździły żadne samochody. Super! Londyn właśnie zasnął, co było ewenementem. Większość latarnii pogasła. Wytężając wzrok starałam się uważać, gdzie stąpam. Jeszcze tylko brakowało skręconej kostki, a wtedy byłoby całkowicie po mnie. Skręciłam za jednym z bloków i wskoczyłam za krzaki. Kucnęłam mocno się dusząc. Za moimi plecami usłyszałam dość głośne sapanie. Nie chciałam się odwracać. Nie mogłam tego zrobić. Ale mimo to wstalam z kolan i wyprostowałam plecy. Musiałam stawić mu czoło, bez względu na to kim był. Ze wzrokiem wbitym w ziemię powoli się obróciłam. Widziałam jego ubłocone buty, poplamione gdzie niegdzie trawą spodnie i podartą podkoszulkę. Złapał mnie za ramiona. Zaczął potrząsać mną, ale niezbyt kontaktowałam. Jak w transie podniosłam głowę wyżej i ujrzałam te piękne, brązowe oczy...

Wstałam znów cała mokra. Kropelki potu spływały po moim czole. To było obrzydliwe. Usiadłam na łózku. Zaraz... Na łóżku? jakim cudem ja się tu znalazłam? Wydawalo mi się, że zasypiałam na kanapie, a tuż obok mnie siedział...
 - Zayn! - krzyknęłam wstając, ale odpowiedziła mi tylko głucha cisza. No tak, pomyślałam, już się ulotnił. A może wcale tu nie spał? Stałam na dywanie w moim pokoju. W pewnym momencie nogi ugięły się pode mną, a ja wylądowałam na podłodze. Co się z tobą dzieje, Fay, do cholery?! Chyba jesteś jakaś niepełnosprytna umysłowa, czy coś. Żeby myśleć o kimś, kto nawet nie zwraca na ciebie uwagi? Pieprz tego cholernego, zapatrzonego w siebie egoistę. Musisz ruszyć dalej. Na świecie  jest przecież tyle fajnych chłopaków, których nasz na wyciągnięcie ręki.
- Tylko, że ja nie chcę innych! - krzyczałam do siebie i rozpłakałam się. Nie wiem ile czasu leżałam tm wtedy, na tej podłodze, ale wiem jedno. Wstałam z niej bardziej pewna, co do rzeczy, które postanowiłam wykonać. Może i nie będzie najłatwiej, ale nadzieja matką głupich. A ja nie byłam najmądrzejszą osobą na świecie.

Obudziły mnie promienie słońca, przedzierające się przez nieszczelnie zaciągnięte zasłony. Przetarłam oczy i podniosłam się z mojego, jakże wielkiego łóżka. Ta noc była jedną z najcięższych w moim życiu. Te wszystkie wspomnienia wróciły do mnie niczym coroczne fale tsunami nawiedzające wschodnie wybrzeża Azji. Jednym ruchem zgarnęłam lusterko, leżące na stoliku obok. Uniosłam je w kierunku twarzy, by zobaczyć szczątki swojej niecodziennej urody. W odbiciu ujrzałam całkiem inną osobę. Przekrwione oczy, zaczerwieniony, od kataru, nos i rozczochrane włosy. Jeszcze tylko brodawka obok ust i mogę brać udział w castingu na wiedźmę roku.
Wstałam i udałam się do łazienki. Wzięłam pożądny prysznic, delikatnie przemywając oczy. Z kabiny wyszłam ociekając wodą, która plamiła idealnie czyste kafelki. Sprzątaczki się postarały. Nie patrząc w lustro otworzyłam drzwi łączące toaletę z moim małym królestwem. Dobra, małe to ono nie było. Ale takie są zalety mieszkania w willi. Bez pośpiechu, zawinięta ręcznikiem rozsunęłam żaluzje, amój pokój rozświetliły długie promienie słoneczne. Pomimo tego, że było już pewnie południe, prze wysokie okna wciąż można było ujrzeć najjaśniejszą gwiazdę naszej galaktyki. Podeszłam do jednej z dębowych komód i wysunęłam pierwszą szufladę. Moim oczom ukazały się idealnie poskładane, letnie ubrania. Po lewej poukładane kolorystycznie, zaś po prawej dokładnie te same ułożone ze względu na cenę. Uwielbiałam mieć porządek. Zupełnie jak Fay. Tylko ona musiała robić go sama, a ja miałam od tego służbę.
Moja 'przyjaciólka' myśli, że może mieć wszystko. Widziałam, jak tymi swoimi oczkami pożerała Zayna. Ale ja nie zamierzam się nim dzielić, nawet jak nie ma mnie w pobliżu. A załatwiłam to wszystko w Angli, jednym spojrzeniem, jednym słowem, a gdy mnie zobaczył, wiem, że oszalał na moim punkcie. Takie rzeczy się wie.
Założyłam starannie dobrane dzień wcześniej ubrania. Wróciłam do łazienki pomalować się, bo przecież nie pokażę się matce w takim stanie. Gdy wykonałam wszystkie niezbędne czynności, zeszłam do salonu, w którym, na sofie, siedziały już dwie osoby. Rozpoznałam w nich moich rodziców.Ojciec, dobrze zbudowany mężczyzna o ostrych rysach twarzy czytał jakiś dziennik. Mało ciekawe zajęcie. matkaoglądając paznokcie na zmianę z przeglądaniem się w lusterku wyglądała komicznie. Co chwila cmokała z niezadowoleniem ustami i tupała nigami,na których znajdowały się nowe, jak przypuszczam, pantofelki.
- Dzień dobry - przywitałam się, jak przystoi na właścicielkę tego domu. tak, cały budynek wraz z plantacją winorośli i polami wokół należał do mnie. Kochana babunia wybrała odpowiednią osobę w swoim testamencie.
- Dzień dobry, kochanie - odpowiedzieli równocześnie rodzice. - Co sobie życzysz na śniadanie? Naleśniki?
Spojrzałam w stronę drzwi do kuchni, po której na pewno krzątała się już kucharka szykując obiad. Nie odpowiedziałam rodzicom, wiem, że to niegrzecznie, ale szczerze mam to w dupie. Weszłam przez obrotowe drzwi i bez żadnego słowa udałam się prosto do lodówki. Wyciągnęłam karton z mlekiem i odstawiłam na blat. Przeszłam na drugą stronę powieszczenia, żeby wziąć miseczkę. kto urządził tak beznadziejnie to miejsce? Bezsensu! Wróciłam do mleka i płatków wskakując na szafki. Zajadałam się śniadaniem patrząc na naszą pracownicę. Żanada. Ale ponoć żadna praca nie chańbi. No cóż, u kogoś w domu to ja nigdy nie będę pracowała. Nie ma mowy.
Zeskoczyłam z półki, zostawiając na niej niedojedzone śniadanie. Nie martwiłam się o to, kto je posprząta. Wyszłam z kuchni i skierowałam się w stronę tarasu. Najpiękniejszy widok, to ten z zachodniej strony. Ale jeszcze dużo czasu, aż zajdzie Słońce. Przeszłam przez zwiewne, aksamitne, białe zasłony lekko podwiewane przez wiatr. Stąpałam po ciepłych od promieni słonecznych, kostkach bruku, wyłożonego na podwórku. Usiadłam na huśtawce lekko odpychając się nogami. Poddałam się temu, umilając sobie, jak zresztą zawsze, nudny dzień. Wiatr delikatnie łaskotał mnie w twarz, dając uczucię jakiegoś niezidentyfikowanego bezpieczeństwa.

Siedziałem na podłodze, na przeciwko wielkich luster i drążków przymocowanych na ścianie. Pot ściekał mi po czole. Co jakiś czas wycierałem je wierzchem dłoni.
Położyłem się na plecach głęboko wdychając powietrze. W tym momencie chciałem po prostu o niczym nie myśleć, ale nie potrafiłem. Przez myśli przebiegało mi z milion obrazów na sekundę. W większości była to Cassie. Ale również wiele chwil spędzonych przy Fay. Szczególnie te sam na sam.
Usłyszałem skrzypnięcie drzwi za moją głowę. Ułożyłem ją w dziwnej pozycji, żeby zobaczyć kto wszedł. Blond włosy.... A, to Niall. Ciekawe po co się wrócił.
- Cześć stary... - zaczął Irlanczyk. Po jego minie wywnioskowałem, że to coś poważnego.
- No hej - odpowiedziałem. - Zapomniałeś czegoś?
- Nie, po prostu chciałem z tobą pogadać. W mieszkaniu to raczej niemożliwe. Ale nie zbyt wiem pd czego mam zacząc...
- Najlepiej od początku - powiedziałem spokojnie, podnosząc się z podłogi i siadając na krześle w kącie. Uśmiechnąłem się, żeby zachęcić przyjaciela do zwierzenia się.
- Wiesz o tym, że Fay bardzo mi się podoba, prawda? - kiwnąłem głową potwierdzając. Każdy to chyba wiedział. Aż dziwne, bo on chyba też jej się podobał, a jednak nie byli razem. - No więc, chciałem coś zrobić z naszą znajomością. Mam na myśli moją i Fay..... - zatrzymał się i spojrzał na mnie. Widziałem niepewność w jego oczach. Biedaczek na prawdę nie wiedział co miał zrobić. - Chciałbym zapytać ją, czy nie zostanie oficjalnie moją dziewczyną - wykrztusił wreszcie. Zatkało mnie. Nasz Niall? Nasz Niall, członek One Direction, chciał się pytać jakiejkolwiek dziewczyny czy zostanie jego 'wybranką'? A pffff. Bez przesady.
- Co na to powiesz? - otworzyłem usta, ale zaraz je zamknąłem, czując, że nie wypowiem żadnego słowa. Poczułem lekkie ukłucie w okolicach serca. Co ono mogło znaczyć? Tak, to chyba zazdrość. Wiedziałem, że jak będą razem, nie spędzę z Fay tylu chwil razem, że będą nierozłączni i nie będzie już mniejsca na naszą przyjaźń. To uczucie, tej ogarniającej mnie pustki, było najgorszym uczuciem w moim życiu. Nie polecam. Zdecydowanie.


____
W końcu dodałam, przepraszam za błędy, nie było sprawdzane. ale obiecuję, że zrobię to jutro.
Liczę na komentarze ;)

10 komentarzy:

  1. Świetnie!
    Czy mogłabyś mi powiedzieć jak to się stało, ze Zayn poznał Cassie i jak do tego doszło, że myśli, że się w niej zakochał? ;o Bo tego to nie ogarniam, chyba coś pominęłam.
    + Nie lubię Cassie, jest rozpieszczona i tak naprawdę nie jet przyjaciółką Fay. Mogłaby się ulotnić i już nigdy nie wracać ]:-> A Zayn i tak pewnie kocha Fay i prędzej czy później to sobie uświadomi xD Mam nadzieję, że prędzej :D
    Pozdrawiam! xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprowadzając Cassie w cala ta opowieść chciałam zasiac w Was nutke niepewności i takiego zwatpienia co do niektórych wydarzeń. W późniejszych rozdzialach mam zamiar rozwinąć wątek ich zapoznania się wiec narazie nie ujawnie wszystkich szczegolow. Na pewno będzie powrót do większej ilości zdarzeń. To trochę dziwne, ale ja kocham mieszać i czuje się wtedy taka "spelniona" ;) także polecam cierpliwie czekać na "powrót do przeszłości".
      Pozdrawiam xxx
      P. S. Dziękuje ze tu wpadasz i czytasz te beznadziejne wypociny ;****

      Usuń
  2. Świetny rozdział! Tak jak osoba wyżej tez sądzę że Zayn kocha Fay i nie lubie tej Cassie.. co za rozpieszczony człowiek! -.- Ale ogólnie rozdział jest świetny mam nadzieję że nie będzie trzeba długo czekać na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny rozdział :0
    tylko dręczy mnie pytanie Fay będzie z Zaynem ??

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny blog, ale wiesz co?? nie dowiesz się ile osób regularnie czytam ten blog bo żeby zostawić komentarz trzeba mieć konto a nie każdy ma. Ja jestem tego przypadkiem, bo wcześniej czytałam ten blog ale nie miałam konta, więc na pewno jest dużo więcej osób niż w komentarzach.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja już nie wiem, co pisać. Wiesz, że zawsze komentuję ci rozdziały :) A co do ostatniego... Nie przejmuj się błędami, nie warto. No i ciągle zastanawia mnie wątek Fay i Zayna. Ciekawie. Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. to jest CUDOWNE ! xD
    Fay powinna być z Zayn'em..
    czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział! Czekam na następny ;)
    Zapraszam na moje dwa blogi :
    stary - http://livingdreamwith1d.blogspot.com/
    i nowy - http://why-dont-they-stay-young.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. no niemoge sie doczekać rozwinięcia watku
    Fay i Zayna :D musze cierpliwie poczekać ...
    czekam na nexta i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawia mnie nadal Fay i Zayn. Jestem ciekawa co z tego wyniknie. Czekam na nastepny ;)

    OdpowiedzUsuń